Dodaj wpis
Powiat poddębicki: 12-latek zmarł w trakcie meczu
Dodał: Mateusz A 2010-03-17 16:39


Jaś, uczeń V klasy Szkoły Podstawowej w Zygrach w powiecie poddębickim, był zapalonym sportowcem. Nie mógł się doczekać poniedziałkowego turnieju piłki halowej w Zadzimiu.

- Niecierpliwił się, kiedy w końcu podpiszę zgodę na udział w zawodach. Nie mógł się doczekać, kiedy pojedzie grać do Zadzimia - Bogdana Napieralska, mama Jasia, z trudem ociera łzy. Nadal nie może uwierzyć w to, że jej syn nagle zasłabł podczas turnieju i zmarł.

Dziadek chłopca, Tadeusz Napieralski, przypomina sobie, jak wnuk wrócił ze szkoły z papierkiem, pod którym mama miała się podpisać: - Wyrwało mi się wtedy: "Choroba, jeszcze ci piłka potrzebna. Lepiej byś się wziął za naukę, bo ci dobrze idzie". On mi na to odparł: "Dziadziuś, ja muszę jechać na ten turniej, bo będę miał dodatkowe punkty".

W szkole Jasia wszyscy są w szoku. Nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, jak doszło do tragedii. 12-letni zawodnik podczas turnieju biegał za piłką i nic nie wskazywało na to, że o godzinie 16.20 dojdzie do tragedii. Nagle chłopiec upadł na boisko, nikt go nie popchnął, z nikim się nie zderzył. Do leżącego chłopca natychmiast podbiegli obecni podczas zawodów wuefiści. Radosław Rękawiecki i Sławomir Kobielski widząc, że z chłopcem jest źle, podjęli próbę sztucznego oddychania połączoną z masażem serca. Jeden z nich krzyknął, by ktoś wezwał pogotowie.

- W tej samej chwili zadzwoniłam po lekarza z ośrodka zdrowia - opowiada Małgorzata Kuna, dyrektor Zespołu Szkół w Zadzimiu. - Widziałam, że chłopak nam odchodzi, więc chciałam, by pomoc lekarska dotarła jak najszybciej.

Doktor Andrzej Salamon na boisku pojawił się po niespełna kwadransie. Pięć minut później pojawili się ratownicy z pogotowia. Chwilę potem przyleciał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Łodzi.

- Lekarzy było niczym mrówek przy dziecku - nie może powstrzymać emocji dyrektor Kuna. - Widziałam, że użyli kroplówek oraz elektrowstrząsów. Widząc tylu lekarzy z profesjonalnym sprzętem, ani przez chwilę nie pomyślałam, że Jasiek może nie zostać zabrany do szpitala i uratowany. Nie sądziłam, że śmierć może przyjść tak nagle. Zresztą nigdy nie spotkałam się ze śmiercią dziecka. Po około 40 minutach lekarze stwierdzili jednak, że akcja serca nie powraca. Wyglądało to tak, jakby serce przestało pracować.

Teresa Jaworska, pełniąca obowiązki dyrektora podstawówki w Zygrach, szkoły do której uczęszczał 12-letni chłopiec, w poniedziałkowy wieczór widziała powietrzną karetkę lecącą w stronę Zadzimia. Nie pomyślała jednak, że leci, by ratować jej ucznia, który występował w szkolnych rozgrywkach gminnej ligi. Zawodach, których niezwykle lubiany przez kolegów Jaś nie mógł się doczekać. Jaś był okazem zdrowia. Dyrektor Jaworska nigdy nie zauważyła w szkole niczego niepokojącego w zachowaniu ucznia.

- Nie chorował i na nic się nie użalał - potwierdza mama Jaśka. - Nawet zwykłej grypy nie miał. Zimą miał może tylko przez dwa, trzy dni katar.

Jadąc na turniej przeszedł rutynowe badania lekarskie. Rodzice wyrazili zgodę, a organizatorzy zawodów dopełnili wszelkich formalności.

- Niektórzy zarzucają nam, że nie było na miejscu lekarza - mówi Małgorzata Kuna. - Podczas zajęć pozalekcyjnych, podobnie jak i wychowania fizycznego, nie ma obowiązku zapewnienia stałej opieki lekarskiej. Zresztą była to już siódma edycja turnieju. Staraliśmy się, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. My tą ligą byliśmy już trochę zmęczeni, ale młodzież nie chciała słyszeć, że moglibyśmy z niej zrezygnować. Dla nich była to świetna zabawa. Na koniec każdy uczestnik miał otrzymać złoty medal.

- Po tej tragedii nie będzie uroczystego zakończenia. Utniemy wszystko jak w niedokończonym kadrze - mówi dyrektor Kuna.

Wczoraj uczniowie szkół uczestniczących w zawodach zostali objęci opieką psychologów. Są w szoku, ale chcą mówić o Jaśku, bo był bardzo dobrym i uczynnym kolegą. Wspominają, że wszędzie go było pełno, w szkole i kościele, bo był także ministrantem. W szkole został przewodniczącym ośmioosobowej V klasy. Sam, z własnej inicjatywy zainicjował zajęcia, na których miał pomagać w nauce mniej zdolnym uczniom.

Jeden z kolegów Jasia: - Bóg musiał mieć cel, by go zabrać. A może nasz pan dyrektor, który zmarł w wakacje, potrzebował kogoś do swojej drużyny? W końcu pan Marek też był zapalonym sportowcem.

Źródło: Dziennik Łódzki
REKLAMA


Dodaj do:  Wykop.plWykop FacebookFacebook BlipBlip FlakerFlaker Śledzik
   Odsłon: 352
Oceń: 0.0 (0 głosów)
Tagi: szkoła   mecz   śmierć   tragedia   zygry   jaś  


KOMENTARZE (0) dodaj komentarz
REKLAMA
PRZEGLĄDAJ
Najnowsze
Najpopularniejsze
Najwyżej oceniane
Najczęściej komentowane

KATEGORIA
Wszystkie
Co słychać?
Przerwa
Konkursy
Giełda
Testy
Po maturze
Multimedia
Blogi
Newsy
Polski
Matematyka
Angielski
Francuski
Niemiecki
Inne języki
WOS
Geografia
Biologia
Chemia
Fizyka
Inne
Historia
Książki
Wykop

PODOBNE WPISY  
Dodał: Mateusz A 2010-04-13 10:56
Uczniowie chcą rozmawiać o tragedii w Rosji
Nie ma śmiechów, kolorowych strojów, zamilkły radiowęzły. Uczniów nie trzeba namawiać, aby uczcili pamięć ofiar sobotniej katastrofy.

Dodał: Mateusz A 2010-03-09 14:51
Powstaje film o śmierci tyskich licealistów
To była największa w historii tragedia w polskich górach.

Dodał: Mateusz A 2010-06-05 23:02
Internet przydaje się na lekcjach religii
Jezus wypowiadał się w przypowieściach, a dziś często potrzeba obrazu i dźwięku, by przekazać niezmienną Dobrą Nowinę - o Internecie na lekcjach religii opowiada ksiądz Tyberiusz Kroplewski .

Dodał: Mateusz A 2010-05-29 14:44
Poznań: Szkoła przy Fredry straci budynek?
Radni z komisji oświaty zainteresowali się sprawą budynku Zespołu Szkół Komunikacyjnych, mieszczącego się przy ulicy Fredry w Poznaniu.

Dodał: Mateusz A 2010-05-28 12:59
Plakaty z Jarosławem Kaczyńskim zawisły w szkole podstawowej
Plakaty z podobizną Jarosława Kaczyńskiego przywitały wczoraj rano uczniów Szkoły Podstawowej nr 16 na warszawskich Kabatach. Zawisły też w przedszkolu obok. Ktoś umieścił je tam podstępem.


Moje konto|Regulamin Powered by Dzielnicowo top^